reklama
kategoria: Zdrowie
6 lipiec 2026

Biały fartuch to nie immunitet. Lekarz powinien odnawiać zaufanie, nie tylko dyplom. Jak wprowadzić rewalidację lekarzy?

zdjęcie: Biały fartuch to nie immunitet. Lekarz powinien odnawiać zaufanie, nie tylko dyplom. Jak wprowadzić rewalidację lekarzy? / fot. nadesłane - na zdjęciu dr Łukasz Rakasz
fot. nadesłane - na zdjęciu dr Łukasz Rakasz

Komentarz eksperta

dr Łukasz Rakasz, Ordynator Oddziału Neurochirurgii Dziecięcej w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej, Forum Ekspertów Ad Rem


Lekarz nie jest zwykłym usługodawcą. Pacjent nie przychodzi do niego jak do mechanika z samochodem. Pacjent często jest słaby, przestraszony, obolały, zależny od decyzji drugiego człowieka. Mówi lekarzowi rzeczy, których nie mówi nawet bliskim. Pokazuje wyniki badań, historię chorób, leki, zaburzenia psychiczne, uzależnienia, ciąże, zabiegi, diagnozy onkologiczne, informacje o rodzinie. W dokumentacji medycznej zapisane są sprawy, które mogą zniszczyć czyjąś prywatność, reputację, pracę i poczucie bezpieczeństwa. Dostęp do takich danych nie może być traktowany jak zwykły element etatu.

Dlatego zawód lekarza jest zawodem zaufania publicznego. To znaczy, że społeczeństwo daje lekarzowi więcej uprawnień niż przeciętnemu obywatelowi, ale w zamian ma prawo wymagać więcej: uczciwości, odpowiedzialności, empatii, kultury osobistej i lojalności wobec pacjenta. Nie chodzi tylko o wiedzę medyczną. Dobry lekarz musi umieć rozpoznać chorobę, ale musi też umieć rozmawiać z chorym człowiekiem. Musi być kompetentny, ale także przyzwoity. Musi działać szybko, ale nie może traktować pacjenta jak przeszkody w grafiku.

Polski Kodeks Etyki Lekarskiej jasno mówi, że lekarz powinien życzliwie i kulturalnie traktować pacjentów, szanować ich godność, intymność i prywatność, a relacja lekarza z pacjentem ma opierać się na wzajemnym szacunku i zaufaniu. To nie jest ozdobny zapis do powieszenia na ścianie. To powinien być praktyczny standard codziennej pracy.

Dziś w Polsce lekarz ma obowiązek doskonalenia zawodowego. Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że lekarz powinien uzyskać co najmniej 200 punktów edukacyjnych w 48-miesięcznym okresie rozliczeniowym, a niedopełnienie tego obowiązku odnotowuje się w rejestrze. To jednak nie jest pełna odpowiedź na problem. Punkty edukacyjne potwierdzają głównie udział w szkoleniach, konferencjach czy innych formach kształcenia. Nie odpowiadają w wystarczającym stopniu na pytanie, czy lekarz nadal jest osobą godną zaufania, czy dobrze współpracuje z zespołem, czy pacjenci nie boją się go pytać, czy dokumentacja jest prowadzona rzetelnie, czy skargi nie tworzą niepokojącego wzoru, czy nie doszło do zachowań moralnie nie do pogodzenia z wykonywaniem zawodu.

Tu właśnie potrzebna jest dyskusja o rewalidacji lekarzy, czyli okresowym odnawianiu prawa wykonywania zawodu po sprawdzeniu nie tylko wiedzy, lecz także sposobu wykonywania pracy. Taki system nie powinien być polowaniem na lekarzy. Przeciwnie: powinien chronić pacjentów i uczciwych lekarzy przed tymi, którzy niszczą zaufanie do całego środowiska.

W Wielkiej Brytanii każdy lekarz posiadający licencję musi przechodzić rewalidację, a jej celem jest potwierdzenie, że lekarz jest na bieżąco i nadaje się do wykonywania zawodu. Brytyjski model opiera się między innymi na corocznych ocenach, danych z praktyki klinicznej oraz informacjach z systemów nadzoru jakości; rekomendacja jest zwykle budowana na podstawie ocen z pięciu lat. Polska nie musi kopiować cudzych rozwiązań jeden do jednego. Każda reforma musi pasować do naszego prawa, kadr, cyfryzacji i realiów organizacyjnych. Ale sama zasada jest rozsądna: zaufanie publiczne nie powinno być przyznane dożywotnio bez żadnej poważnej weryfikacji.

Rewalidacja powinna obejmować kilka obszarów. Po pierwsze, kompetencje zawodowe: aktualną wiedzę, praktykę, wyniki leczenia tam, gdzie da się je rzetelnie mierzyć, przestrzeganie procedur i granic własnych umiejętności. Po drugie, bezpieczeństwo pacjenta: błędy, zdarzenia niepożądane, sposób reagowania na nie i gotowość do uczenia się. Po trzecie, dokumentację medyczną: czy jest prowadzona starannie, prawdziwie, na czas i zgodnie z prawem. Po czwarte, postawę wobec pacjentów: komunikację, empatię, szacunek, liczbę i charakter skarg. Po piąte, relacje w zespole: współpracę z pielęgniarkami, ratownikami, rezydentami, innymi lekarzami i personelem administracyjnym.

Ten ostatni punkt bywa lekceważony, a jest bardzo ważny. Szpital działa jak zespół naczyń połączonych. Pacjent rzadko jest leczony przez jednego człowieka. Leczy go cały zespół. Jeśli lekarz jest arogancki, zastrasza współpracowników, nie słucha pielęgniarek, lekceważy młodszych lekarzy albo tworzy atmosferę strachu, to cierpi na tym pacjent. Bo ktoś boi się zgłosić błąd. Ktoś nie dopyta. Ktoś nie zareaguje w porę. Kultura pracy w medycynie nie jest sprawą towarzyską. Jest sprawą bezpieczeństwa.

Trzeba też jasno odróżnić błąd od nieuczciwości. Lekarz jest człowiekiem. Może się pomylić. Medycyna jest trudna, a wiele decyzji zapada pod presją czasu, w stresie i przy braku pełnych informacji. Uczciwy błąd powinien prowadzić do analizy, nauki i poprawy systemu. Ale czym innym jest błąd, a czym innym świadome fałszowanie dokumentacji, opuszczanie obowiązków, ukrywanie faktów, nadużywanie dostępu do danych pacjenta, pogarda wobec chorego czy uporczywe łamanie zasad etyki. Takie zachowania, jeśli zostaną udowodnione, powinny eliminować z pracy w zawodzie zaufania publicznego.

Nie dlatego, że społeczeństwo chce zemsty. Dlatego, że pacjent nie ma jak samodzielnie sprawdzić lekarza w chwili zagrożenia. Gdy trafiamy na SOR, nie prosimy lekarza o portfolio, opinie zespołu i historię skarg. Zakładamy, że system wcześniej to sprawdził. Jeśli system tego nie robi, cała odpowiedzialność spada na pacjenta, który często jest najsłabszą osobą w całym łańcuchu.

Rewalidacja nie powinna być biurokratyczną fikcją. Nie może polegać na odhaczeniu kolejnego formularza. Powinna być poważnym przeglądem zawodowym, przeprowadzanym co kilka lat, z udziałem samorządu lekarskiego, pracodawców, danych o jakości, skarg pacjentów i opinii współpracowników. Powinna przewidywać różne ścieżki: zwykłe przedłużenie prawa wykonywania zawodu dla lekarzy pracujących dobrze; obowiązkowy plan naprawczy dla tych, u których pojawiają się problemy; czasowe ograniczenie uprawnień tam, gdzie zagrożone jest bezpieczeństwo pacjentów; oraz odebranie prawa wykonywania zawodu w przypadkach rażących, udowodnionych naruszeń.

Taki system musi być sprawiedliwy. Lekarz ma prawo do obrony, do wyjaśnień i do niezależnej oceny. Nie wolno budować mechanizmu, który będzie służył do politycznych rozgrywek, zemsty przełożonych albo uciszania niewygodnych osób. Ale sprawiedliwość wobec lekarza nie może oznaczać obojętności wobec pacjenta. Zaufanie działa w dwie strony.

Sprawa lekarza Dawida Kacprzyka ze Szpitala Południowego w Warszawie nie powinna skończyć się wyłącznie polityczną awanturą, kolejnym medialnym skandalem ani dyskusją o tym, ile może zarabiać lekarz. To wszystko są tematy ważne, ale nie najważniejsze. Najważniejsze pytanie brzmi inaczej: czy człowiek, który ma dostęp do naszego ciała, zdrowia, dokumentacji medycznej i najbardziej intymnych informacji o naszym życiu, powinien raz na zawsze otrzymywać społeczne zaufanie tylko dlatego, że kiedyś ukończył studia i uzyskał prawo wykonywania zawodu?

Na dziś nie wolno przesądzać winy konkretnej osoby. Od tego są organy kontrolne, prokuratura, sądy i samorząd lekarski. Miasto Warszawa poinformowało, że po pierwszych ustaleniach audytu Szpital Południowy rozwiązał umowy z Dawidem Kacprzykiem i skierował zawiadomienie do prokuratury w sprawie podejrzenia oszustwa. Polska Agencja Prasowa podała z kolei stanowisko Naczelnej Izby Lekarskiej, że na danym etapie było zbyt wcześnie, by przesądzać o utracie prawa wykonywania zawodu, a sprawa wymaga analizy w przewidzianym prawem trybie. To ważne zastrzeżenie. Państwo prawa nie może działać jak sąd uliczny.

Ale państwo odpowiedzialne nie może też udawać, że nic się nie stało. Nawet jeśli część zarzutów okaże się nieprawdziwa, sama skala społecznego niepokoju pokazuje, że musimy porozmawiać o czymś większym niż jedna osoba i jeden szpital. Musimy porozmawiać o zaufaniu do lekarza.

Sprawa Szpitala Południowego powinna więc stać się punktem wyjścia do szerszej rozmowy. Nie tylko o zarobkach. Nie tylko o grafiku. Nie tylko o politycznych powiązaniach. Przede wszystkim o tym, czy w Polsce mamy wystarczająco silny system, który potrafi wcześnie wykryć lekarza niebezpiecznego, nieuczciwego, wypalonego, aroganckiego albo niezdolnego do pracy zespołowej.

Bo lekarz nie ma tylko leczyć. Ma budzić zaufanie. Nie ma tylko znać procedur. Ma szanować człowieka. Nie ma tylko posiadać dyplomu. Ma codziennie udowadniać, że zasługuje na miejsce przy łóżku pacjenta.

Biały fartuch jest symbolem pomocy, wiedzy i odpowiedzialności. Nie może stać się immunitetem. Dlatego po tej sprawie powinniśmy zadać proste pytanie: skoro pacjent musi ufać lekarzowi w najtrudniejszych chwilach życia, to kto i jak regularnie sprawdza, czy lekarz nadal zasługuje na to zaufanie?

Źródłowo i systemowo taki postulat wpisuje się w zasadę, że reformy ochrony zdrowia powinny poprawiać bezpieczeństwo, doświadczenie pacjenta i jakość opieki, a jednocześnie być oparte na dowodach, realiach prawnych i mierzalnych efektach, zamiast kopiować obce modele bez dostosowania do Polski.

dr Łukasz Rakasz, Ordynator Oddziału Neurochirurgii Dziecięcej w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej, Forum Ekspertów Ad Rem


https://adremeksperci.pl/

https://x.com/AdRemForum

https://www.linkedin.com/company/forum-ekspert%C3%B3w-ad-rem/about/

PRZECZYTAJ JESZCZE
pogoda Tarnów
°C
wschód słońca: 04:32
zachód słońca: 20:49
reklama

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Tarnowie

kiedy
2026-08-29 19:00
miejsce
Piwnica "Przepraszam”, Tarnów, ul....
wstęp biletowany
kiedy
2026-09-03 19:00
miejsce
Piwnica "Przepraszam”, Tarnów, ul....
wstęp biletowany
kiedy
2026-09-11 19:00
miejsce
Zespół Szkół Muzycznych im. I.J....
wstęp biletowany
kiedy
2026-09-12 16:00
miejsce
Zespół Szkół Muzycznych im. I.J....
wstęp biletowany